Duże trudności w życiu sprawiają mi zmiany. Cholernie się ich obawiam. Jeszcze do niedawna nie chciałam zmieniać ulubionej potrawy w restauracji w obawie przed tym, że to, co wybiorę, okaże się niedobre i stracę tylko pieniądze. O tym, że może okazać się wyśmienite, nie myślałam. Z perspektywy czasu widzę, jaki wielki kokon wybudowałam wokół siebie, który miał rzekomo uchronić mnie przed całym złem tego świata. I chyba nawet to nie do końca moja wina. Bo gdy wychodzisz z domu pełnego przemocy i słyszysz jak to się do niczego nie nadajesz, to siłą rzeczy wrasta się to przekonanie tak głęboko w Ciebie, że staje się częścią Ciebie. Na szczęście da się to zmienić. Nie muszę być tego więźniem. 

I to właśnie robie każdego dnia. Uwalniam się działaniem. Czeto mnie zastanawia czy to właśnie nie dzięki temu, że ryzykujemy, możemy zyskać coś zupełnie nowego, większego, lepszego? Czy wszyscy ci ludzie, którzy osiągnęli w życiu sukces, zakładając firmy, dorabiając się milionów, budując wspaniałe małżeństwa, jeżdżąc kilka razy do roku na zagraniczne wycieczki, czy mogliby to osiągnąć bez ryzyka? Nie sądzę. Oczywiście, marzę o tym, by wieść podobne życie, ale czy coś robię, by to zmienić?

Jeżeli uważam, że ci wszyscy Wielcy zbudowali swoje życie w oparciu o szczęście lub bogatych rodziców/partnerów, to jestem w dużym błędzie. Oni ryzykują. Codziennie. I nie udaje im się wszystko i zawsze. To, co widać, to tylko jakaś część, która wyszła. Ile im nie wyszło, tego nie wiemy i pewnie się nie dowiemy. Niektórym życie się przytrafia, niektórzy nim kierują. Zdecydowanie chcę być tymi drugimi.

Od czego wystartowałam? Zaczęłam powoli wychodzić z własnej strefy komfortu. Najpierw było samodzielne wychodzenie do pubu/kina. Potem samotna dwudniowa wycieczka do innego miasta. W pracy podniosłam kwalifikacje, które umożliwiły mi wykonywanie trudniejszych rzeczy, ale tym samym lepiej płatnych. Założyłam samodzielnie bloga, który wymagał ode mnie dużo energii i czasu. Kolejnym krokiem będzie założenie własnej działalności.

Dlaczego tak bardzo tego chcę? Ponieważ pragnę w pełni wziąć życie w swoje ręce. Będąc na etacie, nie czuję tego. I mam świadomość tego, że może nie wypalić. No i okej. Od tego jest właśnie młodość, by próbować. Jak nie wyjdzie pierwszy raz, to uda się drugi lub kolejny. Chcę wiedzieć, jak to jest mieć własną, małą firmę, funkcjonującą tylko na moich zasadach. Zawsze chciałam ją mieć.

A Ty, czego najbardziej się obawiasz zrobić?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *