Ilość wszystkich swoich dotychczasowych związków mogłabym policzyć na palcach jednej dłoni. Jeżeli miałabym podać dokładną liczbę tych trwających dłużej niż parę miesięcy, to było ich może dwa lub trzy. Tak mi się wydaje. O ile w sumie można to nazwać związkiem… Dlaczego tak mało i krótko? Odpowiednie pytanie w tej sytuacji powinno brzmieć: „dlaczego aż tak dużo i długo?”. W moim przypadku to dość skomplikowane, ale spokojnie mogę wytłumaczyć.

Do dnia dzisiejszego dziękuję Bogu za to, że z tych relacji nie wynikło nic poważniejszego. Opatrzność nade mną najwidoczniej czuwała. Problem oczywiście tkwił we mnie, ponieważ wyprowadzając się z domu rodzinnego, weszłam w dorosłość z pozycji ofiary. Mój ojciec, najprościej to ujmując, jest psychopatyczny. Dlatego, będąc wychowaną przez takiego rodzica, nie miałam szansy na wchodzenie w relacje romantyczne w zdrowy sposób.

Nie pociągali mnie mężczyźni, którzy byli spokojni, ułożeni, dobrzy. Bardzo szybko w takim towarzystwie się nudziłam. Uważałam, że jestem na tyle przebojowa, iż z takim „nudziarzem” nie będę się spotykała. Potrzebowałam emocji, żeby coś się działo. Nic dziwnego. W domu zawsze się działo, i to bardzo, stąd mój „pociąg” do takich ludzi, którzy mogliby mi dać namiastkę domu. Oczywiście, znajdowałam takich. Ta huśtawka emocji, płacz, dramatyczne rozstania – ach, jak ja to lubiłam!

Pomimo tego, że lgnęłam do takiego typu facetów, życzyłam sobie zupełnie kogoś odmiennego: kogoś o dobrym sercu, miłego, spokojnego, życzliwego, kulturalnego, elokwentnego. Dzisiaj wiem, że w owym czasie, znajdując takiego właśnie mężczyznę, nie zakochałabym się w nim. Po prostu nie mógłby wywołać we mnie uczucia. Nasz tata jest pierwszym mężczyzną w naszym życiu. Mój był dość zimny i bardzo zdystansowany. Więc jak mogłabym chcieć kogoś, kto jest ciepły i pragnie być obok mnie cały czas? To nie mogło się sprawdzić, nie wtedy, kiedy tego nie rozumiałam.

Ale żeby nie kończyć tak pesymistycznie, muszę dodać, że da się to odmienić. Absolutnie możemy zmienić swoją psychikę poprzez zmianę zachowania. Dużo uczę się i pracuję nad sobą. Moje relacje zupełnie inaczej dzisiaj wyglądają. Nie zrozumiałam tego w jeden dzień, dzięki jednej książce lub jednemu wpisowi. Masę materiałów musiałam opracować, by czuć się tak dobrze jak dzisiaj.

Piszę to po to, byście drogie dziewczyny wiedziały, że nieważne, jakie miałyście dzieciństwo – to już przeszłość, tego nie ma. I choć myśl o niej może jeszcze boleć, to pamiętajcie, że to od Was zależy, czy jutro będzie lepsze. Myślę, że nic nie jest bardziej warte od włożenia czasu i pieniędzy w swój rozwój, w wiedzę. Szczęście zależy od naszej psychiki, nie od ilości drogich torebek czy też liczby obserwujących na Instagramie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *